Tak to już jest, że życie prywatne architekta toczy się w przerwach między życiem zawodowym lub bez tych przerw. Nie da się ukryć, że wizyty na budowach to ważne i przyjemne momenty. Stąd też nasze zamiłowanie do dzielenia się tymi przyjemnościami z najbliższymi. Często więc biedne dziecko architekta bawi się stertą desek elewacyjnych na budowie, zamiast zażywać atrakcji na placu zabaw z innymi dziećmi. Lubimy to, zwłaszcza kiedy możemy obcować z fajną realizacją w pięknej scenerii. Tak jest i tym razem, kiedy to na zalesionej działce powstaje ciekawy dom naszego autorstwa.