Od pięciu lat już pracujemy nad tym domem. Nie dlatego, że nie możemy sobie poradzić z wymagającym inwestorem. Nie dlatego, że tak wolno przychodzi nam przenoszenie na przysłowiowy „papier” wytycznych klienta. Nie dlatego, że domów w naszej pracowni robimy stosunkowo mało, a cały zespół projektowy (2 osoby) jest skupiony na ważniejszych, większych tematach. Nie dlatego, że przeoczyliśmy jakiś ważny zapis formalny, który wywrócił koncept do góry nogami w połowie pracy. Bynajmniej. Rysujemy ten dom tak długo, bo się nie spieszy. Inwestor dyktuje tempo i reagujemy na każdy jego ruch symultanicznie. To dosyć fajna zabawa. Mimo, że osobiście uważamy, że prace nad projektem muszą mieć dynamiczne tempo, żeby energia nie została wytracona, a długo omawiany koncept się nie znudził, w gąszczu niekończących się pinterestowych inspiracji. Ten dom uważamy za najlepszy jaki dotychczas przyszło nam projektować. To jest subiektywna opinia połowy zespołu projektowego. Właśnie zakończyliśmy koncept i wchodzimy w fazę uzyskania pozwolenia na budowę. Czas start.
Share your thoughts